„To, co jest mierzone ma tendencję do samoistnej poprawy.”
To jeden z tych cytatów, pod którymi podpisuję się obiema rękami.

—– W tym miejscu zwykle chcą mnie wynieść na widłach z pokoju. —–

Tu nie chodzi tylko o twarde dane.
Wiadomo, że nic „samo” się nie dzieje.
Chodzi bardziej o świadomość, która z nich wynika.

Bo zobacz…
Jeśli masz domowy budżet i go nie liczysz – pieniądze się po prostu… rozchodzą.

Ale wystarczy zacząć spisywać wydatki albo podsumowywać miesiąc, i nagle:
„O, tego mogłem nie kupować.”
„Tu trochę przesadziłem.”
„W sumie mamy jeszcze z czego odłożyć.”

I tak samo działa to w firmie.

Dlatego KPI to nie kontrola.
To kompas.
Nie po to, żeby ludzi rozliczać jak księgowa w ZUS-ie.
Po to, żeby podświadomie przypominać, co naprawdę się liczy.
Mierniki i cele, budują świadomość tego co ważne.
Im częściej słyszymy o danym mierniku, tym bardziej podświadomie zwracamy na niego uwagę.

Jeśli coś mierzysz:
✅ Zaczynasz to zauważać
✅ Zwracasz uwagę, zanim problem urośnie
✅ Budujesz u zespołu poczucie wpływu i odpowiedzialności

Nie potrzebujesz od razu 40 wskaźników.
Czasem wystarczy jeden.
Ale mierzony systematycznie.
I omawiany z głową.

Masz już KPI w swoim biznesie?
A może dopiero planujesz je wdrożyć, ale nie wiesz, od czego zacząć?

kpi zarządzanie produktywność efektywność świadomość lean

Related Posts

Zostaw komentarz