Masz poduszkę finansową w firmie?
Nie popełnij tego częstego błędu…
Pamiętam czasy, kiedy w naszej firmie każdy zarobiony złoty od razu szedł w reinwestycje.
➡️ większa hala,
➡️ nowa linia produkcyjna,
➡️ nowe maszyny.
Byliśmy młodzi, po 20-parę lat, pełni entuzjazmu i ognia sukcesu, chcieliśmy rosnąć jak najszybciej, więc przyjęliśmy agresywną taktykę „po co kasa ma leżeć na koncie jak może zarabiać?!”
Wszystko wyglądało świetnie, dopóki nie przyszły gorsze czasy.
Spadły zamówienia.
Koszty stałe zostały.
Finansowa pętla zaczęła się bardzo szybko zaciskać na szyi.
A poduszki finansowej ZERO.
I nagle cała firma, która rok do roku rosła w dwucyfrowym tempie, mająca już miliony obrotu, znalazła się pod ścianą.
Dlaczego?
Bo nie mieliśmy rezerw na przetrwanie choćby 6 miesięcy.
Dziś wiem jedno: poduszka finansowa w firmie jest tak samo ważna, jak w życiu prywatnym.
To ona daje:
✅ spokój właścicielowi,
✅ bezpieczeństwo ludziom (wypłaty, leasingi maszyn, koszty stałe),
✅ przestrzeń do podejmowania strategicznych decyzji, a nie tylko gaszenia pożarów.
Nie mówię: „nie inwestuj”.
Mówię: inwestuj mądrze i na tyle, na ile Cię stać.
Zostaw część zysków na czarną godzinę, bo rynek zawsze potrafi zaskoczyć.
To była dla mnie jedna z najdroższych i najbardziej bolesnych psychicznie, fizycznie i egzystencjonalnie lekcji biznesowych.
Wiesz co jest najgorsze? Że widzę podobne tendencje w wielu małych firmach na naszym rynku. Budżety spięte na 0=0.
Nie bądź jak ja wtedy, bądź jak ja teraz – nauczony na błędzie
Odkładaj i zarządzaj mądrze, a nie na „huuuuraaa!”
A teraz pytanie do Ciebie:
Czy Twoja firma ma poduszkę finansową, która pozwoliłaby jej działać przez pół roku bez nowych zleceń?


