Dostałem cudowny telefon z serwisu opon w Pszczynie.
Pytanie proste:
„Panie Łukaszu, czy umawiamy się już na wymianę opon? Mamy wolne terminy w piątek.”
Niby nic wielkiego.
Ale ja się… ucieszyłem jak dziecko!!
Dlaczego?
Bo rok temu, stojąc w ich warsztacie, zobaczyłem na tablicy rozpisany harmonogram:
godzina 8:00-9:00 – dwóch klientów,
potem godzina przerwy,
potem znów kilku klientów,
potem znowu pusto.
Zapytałem wtedy:
– „Zbieracie może numery telefonów klientów?”
– „Nie, po co? Jak będą chcieli, to sami zadzwonią.”
Podsunąłem im wtedy pomysł:
Zbierajcie numery, pytajcie o zgodę na kontakt i… przypominajcie się sami.
Tak jak przy badaniach technicznych samochodu wystarczy prosty SMS, krótki telefon, zero rocket science.
I dziś (dokładnie rok później) dostaję ten telefon.
Nie z automatu, nie z CRM-a.
Od właściciela, który wdrożył prosty, ludzki system przypomnień.
Efekt?
– Kalendarz pełniejszy,
– Brak przestojów,
– Klienci zadowoleni, bo ktoś o nich pamięta.
Mała zmiana, ogromny efekt.
To jest właśnie lean w praktyce zastosowany w małej firmie.
Nie aplikacje, nie „frameworki”, tylko myślenie procesowe i wartość dla klienta.
Jeśli prowadzisz firmę to niezależnie czy to serwis opon, biuro rachunkowe, czy studio projektowe zastanów się:
kiedy ostatni raz przypomniałeś się swoim byłym klientom?
Projektowaliście wnętrze dla klienta 5 lat temu?
Super, zadzwońcie, zapytajcie się jak się żyje i czy możecie zaproponować odświeżenie wnętrza z nowymi trendami – bo lampy diamenty już wyszły z mody 😀
Być może wystarczy jeden telefon, żeby wrócili.
Prosty system > brak systemu
Proaktywność > czekanie na cud
Proces > przypadek
Jak to widzę ja:
Nie trzeba mieć wielkiej firmy, żeby myśleć jak duża.
Trzeba tylko działać mądrze i nie czekać, aż klient sam sobie o nas przypomni.
Kiedy ostatni raz zadzwoniłeś do swojego klienta, zanim on zadzwonił do Ciebie?


