Ze mną szkolenia nie są „łatwe” – szczególnie dla zarządów.
I bardzo dobrze.
Bo szkolenie, które ma dać efekt biznesowy, nie może być ani przypadkowe, ani wygodne.
Nie robię „szkoleń motywacyjnych”.
Nie przyjeżdżam z gotowym slajdem i hasłem „Lean to filozofia!”.
Zanim wejdę na salę, zawsze najpierw siadam z właścicielem, menedżerem lub zarządem i pytam:
Co konkretnie nie działa w Twojej firmie?
Jakie procesy chcesz usprawnić?
Co mają umieć Twoi ludzie po szkoleniu?
Co chcesz osiągnąć jako firma – biznesowo, nie tylko „mentalnie”?
Dopiero wtedy tworzę program.
Nie z teorii, tylko z realnych przykładów z życia tej firmy.
Bo jeżeli szkolenie ma być efektywne, to musi dotykać prawdziwych problemów.
Poblemów, które dzieją się na produkcji, w biurze projektowym czy w dziale obsługi klienta.
Ostatnio poznałem model SEB – Szkoleń Efektywnych Biznesowo
I szczerze?
Byłem jego wyznawcą od dawna, tylko nie wiedziałem, że to się tak nazywa.
Dzięki rozmowie z Michał Szczypek ,
ułożyłem to, co od zawsze robiłem, w konkretny proces.
Dodałem w swoim procesie:
sformalizowany arkusz diagnozy luki kompetencyjnej
♂️ obowiązkową odprawę managera z pracownikami przed szkoleniem
To moment, w którym to właściciel lub menedżer mówi do swojego zespołu:
„Po co się szkolimy? Czego oczekujemy? Co chcemy zmienić? Jak to pozytywnie wpłynie na waszą pracę”
Bo to nie ja mam motywować ludzi.
To oni muszą wiedzieć, dlaczego to szkolenie ma sens.
Dziś każde moje szkolenie zaczyna się od rozmowy i kończy planem działań.
Nie „certyfikatem uczestnictwa”.
Nie prowadzę łatwych szkoleń.
Ale prowadzę szkolenia, które zmieniają sposób pracy i dają efekt biznesowy.
Jeśli chcesz, żeby Twoje szkolenie przyniosło realną wartość,
nie zaczynaj od „kiedy i ile” – tylko od „po co”.


