Firma remontowo-budowlana.
Powiesz: “Tu nie ma miejsca na LEAN. Jest robota do zrobienia i tyle.”
A ja, jak to ja, powiedziałem: sprawdzam.
Zamawiałeś kiedyś ekipę remontową?
Pytałeś o wycenę?
Pytałeś o termin rozpoczęcia?
Słyszałeś to:
“Paaaanie, tego się nie da tak policzyć. Zaczniemy, to się zobaczy.”
A jednak się da.
Case study z 2022.
W lokalnej firmie MŚP:
✅ Ułożyliśmy cały proces kontaktu i obsługi klienta,
✅ Stworzyliśmy checklisty i kalkulatory wyceny,
✅ Formatki kontaktowe, wizyty pomiarowe, arkusze ofertowe,
✅ Klient widzi na miejscu: co, ile, za co i dlaczego.
Jak wyglądał nowy proces?
1. Klient umawiał się na wycenę przez formularz online
2. W umówiony dzień 2 ludzi z firmy przyjeżdżało do klienta (standardem było, że nie mogą przyjechać „prosto z roboty”, mieli robić dobre pierwsze wrażenie)
3. Na miejscu jedna osoba tłumaczyła przebieg współpracy, a druga osoba wykonywała pomiary i oględziny.
4. Dane były wpisywane do kalkulatora Excel, który na miejscu wyliczał koszty.
5. Oferta zostawała na miejscu przedstawiona klientowi do akceptacji.
6. W razie pytań, na miejscu klient dostawał odpowiedzi.
7. Po akceptacji klienta, również na miescu zostawał wyciągany kalendarz i została ustalana data wejścia i zejścia budowy – zastrzegano sobie możliwość przesunięć maksymalnie do 1 tygodnia ze względu na charakterystykę pracy remontowej.
8. Ostateczny termin zostawał zawsze potwierdzany na 2 tygodnie przed wejściem.
Wycena nie dotyczyła tylko robocizny, ale też szacunkowej wartości materiałów zużywalnych (np. beton, gips, narożniki,…)
Wiadomo, płytki, panele, drzwi już zależały od klienta, bo jeden chce za 1 000, inny za 100 000.
Umowa podpisana, termin potwierdzony, zero chaosu.
Efekt? Firma wygląda profesjonalnie, działa spójnie, a klient czuje się jak w usłudze premium.
A wszystko zaczęło się od… standaryzacji.
Nawet w firmie, gdzie się “po prostu robi robotę” — można zrobić różnicę.
Tylko trzeba chcieć.


