Największy absurd w małych firmach?
Wszystko robi się „na gębę”

Oferta pisana za każdym razem inaczej.
Komunikacja z klientem? -> Zależy, kto akurat odbierze telefon.
Nawet Excel do planowania urlopów co roku inny i tworzony od zera.

I potem się dziwimy, że:
jednemu klientowi odpowiadamy od razu, a inny czeka tydzień,
raz oferta wygląda jak profesjonalna prezentacja, a raz jak „mail na kolanie”,
ludzie powtarzają błędy, bo nikt im nie powiedział, jak zrobić to dobrze.

A przecież procedury i szablony są po to, żeby ułatwić życie.
Nie po to, żeby zamienić Twoją firmę w „korpo” – tak, bardzo często słyszę, że: „procedury nie są dla nas, bo my nie chcemy być korpo…” , „procesy to tam gdzieś w Google mają, ale nie u nas w małym biurze projektowym”

Prawda jest taka:
korporacje nie mają procedur dlatego, że to modne i taki mają wybryk,
mają je, żeby nie tracić energii na pierdoły i skupić się na tym, co ważne.

I nie mówię o 20-stronicowych instrukcjach, których nikt nie czyta.
(chociaż takie też często spotykam)

Mówię o czymś prostym i skutecznym:
✅ prostej checkliście,
✅ gotowej formatce w Excelu,
✅ krótkim nagraniu video „jak to zrobić krok po kroku”.

To wystarczy, żeby każdy pracownik zrobił zadanie dobrze.
Niezależnie od tego, czy nad nim stoisz i pokazujesz palcem, czy nie.

Procedury i standardy to nie „zbędna biurokracja”.
To narzędzia, które dają przewidywalność, oszczędzają czas i pozwalają rozwijać biznes bez gaszenia pożarów.

Bo procesy są wszędzie!!
Pytanie tylko, czy są u Was opisane i powtarzalne, czy dzieją się „na czuja”.

A jak jest u Ciebie?
Macie checklisty, szablony i procedury… czy wszystko wciąż „na gębę”?

Related Posts

Zostaw komentarz